Hayde jak zwykle, kiedy się nudzi zajrzała na twittera. Miała masę wiadomości od fanek Harryego. Ludzi pisali jej wiele miłych rzeczy. Życzyli szczęścia w miłości i prosili o follow. Hayde zaobserwowała kilka fanek, kilku odpisała. Wpadła na pewien pomysł. Wzięła telefon i poszła po cichu do pokoju przyjaciela. Zrobiła mu zdjęcie, kiedy spał i wróciła do pokoju. Zgrała zdjęcie na laptop, wrzuciła na twittera i podpisała: " look how he's cute, when he sleep. He was veeeery tired. #muchlove @Harry_Styles ". Po czym zamknęła laptop i zeszła na dół. Włączyła telewizor, zrobiła herbatę i zaczęła skakać po kanałach.
- Styles mógłbyś się obudzić. - jęknęła. Nudziło już ją oglądanie, a nie miała już nic innego do roboty. Posprzątała już dawno, gotować nie musiała, bo w zamrażarce była gotowa pizza. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi.
- Zbawienie! - krzyknęła klaszcząc w ręce. Podbiegła do drzwi i szybko je otworzyła.
- Cześć. - odezwał się stojący z przodu chłopak. Był to Louis.
- No hej. - odpowiedziała uśmiechając się, a Lou pocałował ją w policzek. Zza Louisa wyłonił się uroczy blondyn.
- Hayde! - rzucił się na nią i mocno uściskał. Dziewczyna zaśmiała się.
- Niall, głuptasie, wchodź. - oderwała się od niego. - Zrobić Wam coś do picia? Kawę, herbatę? - zapytała idąc do kuchni.
- Ja dziękuję. - rzucił Louis.
- Okeej, a ty Niall? Coś do jedzenia? - zapytała ponownie. Wiedziała jednak, że wieczny żarłok nie odmówi i tym razem. Nie myliła się.
- A jak masz coś dobrego to poproszę. - uśmiechnął się uroczo. Louis chodził po salonie i przyglądał się wszystkiemu. Wszędzie było pełno zdjęć Hayde z Harrym i One Direction. No i jedno, na którym był tylko Lou i Hazz. Hayde zauważyła, że Louis nie przyszedł tutaj, żeby siedzieć z nią i Niallem.
- Jest na górze, u siebie, śpi. - odezwała się patrząc na skołowanego Louisa. Chłopak spojrzał na nią i lekko się uśmiechnął. - Idź do niego. Przecież wiem, że przeszedłeś tylko do niego. - uśmiechnęła się. Louis poszedł na górę, po cichu się skradając. Zajrzał przez uchylone drzwi i ujrzał słodko śpiącego przyjaciela. Wszedł do pokoju i zamknął za sobą drzwi, bo nie chciał, żeby ktoś im przeszkadzał. Usiadł obok Harryego i wpatrywał się jak śpi. Mógł tak robić godzinami. Te zmierzwione loki opadające na poduszkę i miny, kiedy miał przygniecioną twarz do poduszki. Tomlinson nie mógł się oprzeć. Zaczął delikatnie głaskać Harryego po policzku, ten jednak nawet nie drgnął. Lou położył się obok Harryego i przytulił się do niego. Teraz czuł się wspaniale, bezpiecznie. Przy boku Harryego czuł taką pewność, że nic mu nie zagraża, że to właśnie miłość. Wiedział jednak, że takie sceny się bardzo ryzykowne, nie wiedzieli czy za oknem nie ma reporterów, którzy tylko czekają na jakieś ich potknięcie.
Po długim czasie Harry obudził się. Poczuł na swojej klatce piersiowej ciężar. Spojrzał na siebie. Zobaczył rękę, wzrokiem przejechał wzdłuż niej. W pewnym momencie napotkał słodką twarz Louisa.
- Cześć. - uśmiechnął się Louis.
- Cze ... - nie zdążył dokończyć, bo chłopak szybko go pocałował. Harry zarumienił się. Nie był przyzwyczajony, że ktoś wita go w ten sposób. Jednak cieszył się. - Zabiję Hayde. - powiedział, kiedy obaj opadli na poduszki.
- Dlaczego? - zapytał przyjaciel słodko na niego patrząc.
- Miała mnie obudzić jak przyjdziesz. - odparł.
- Dobrze, że cię nie obudziła, nie byłoby niespodzianki. - pocałował go w policzek. Chłopcy mieli w końcu chwilę tylko dla siebie. Leżeli w swoich objęciach i po prostu cieszyli się sobą. Bez zbędnych słów. Nic nie mogło zepsuć im tej chwili. Nic. Harry położył głowę na klatce piersiowej Louisa. Lou bawił się lokami Harrygo, a jemu podobało się to. Nikt nie robił tego w delikatniejszy i bardziej podniecający sposób niż on.
- A jak po naszej nocy? - zapytał nagle Louis. Styles przygryzł dolną wargę na samą myśl o ty, a w głowie pojawiły mu się krótkie sceny z minionej nocy.
- Jakbyś nie wiedział. - odparł cicho Harry. Uniósł się na rękach i pocałował chłopaka.
- Mmm - Louis oblizał wargi. - A może by tak? - uniósł seksownie brwi. Zaczęli się namiętnie całować. Louis zatapiał dłonie w lokach Harryego. Styles momentalnie się oderwał od chłopaka.
- Louis nie możemy. - sprowadził go delikatnie na ziemię.
- Hmm? Czemu? - Louis próbował pocałować ponownie chłopaka. Ten jednak delikatnie go odepchnął.
- Nie. Hayde jest na dole. A nie chcę, żeby ktoś to słyszał. - zaśmiał się nerwowo i pocałował lekko Lou. - Zgłodniałem. Chodźmy coś zjeść na dół. - uśmiechnął się i razem zeszli do Hayde i Nialla.
piątek, 5 kwietnia 2013
środa, 3 kwietnia 2013
#jeden.
- Haaaaaarry! - rozległ się po mieszkaniu złowieszczy krzyk dziewczyny, jednak chłopak leżący na kanapie w salonie nawet nie drgnął, lecz nadal oglądał durną komedię, która rozbawiała go do rozpuku. Niewysoka brunetka stanęła przed nim zasłaniając mu tym samym widok. Wzrok miała nieubłagalnie wściekły.
- Oglądam! - wrzasnął pokazując na wielki plazmowy telewizor. Hayde jednak to nie ruszało. Była na niego tak wściekła, że nie rozbawił ją nawet wyraz twarzy Harryego.
- Harold Edward Styles ... - zaczęła.
- O kurwa, co ja znów zrobiłem? - westchnął siadając.
- Nie przerywaj mi! - krzyknęła. Harry rozstawił nogi szeroko i oparł łokcie o nie, ponownie westchnął przeciągle.
- Słuuucham.
- Co do chuja pana robią twoje skarpetki w moim pokoju pod moim łóżkiem? Do tego brudne, bo czuć je kurwa na kilometr? - rzuciła w niego zwiniętymi czarnymi skarpetami. On natomiast zwinnie je złapał lewą ręką. - Słucham? - dodała spokojnie.
- Eem .. No, bo .. Jak mi kradniesz brudne skarpety to już nie moja wina! - zaśmiał się.
- Harry! - sprowadziła go do porządku dziewczyna. - Nie było mnie jeden dzień, jeden kurwa jedyny dzień, a co zastałam w domu?! Brud, smród i ubóstwo! Wszędzie kurwa puszki, butelki, śmieci, no Harry! - zaczęła wykład. Harry jednak nie skupiał się na tym co mówi Hayde. Wbił wzrok w podłogę.
- I czy ty możesz mi wyjaśnić co ci chdzi po tym twoim durnym łbie?! - Harry spojrzał na dziewczynę. - Tylko imprezy z Louisem i resztą, prawda?! - wrzasnęła zanim on zdążył powiedzieć cokolwiek. - Nie mam już siły do ciebie człowieku! - Harry wstał i podszedł do dziewczyny.
- Hayde ... - przytulił ją. - Ja wiem. Jestem leniwy i nie doceniam ciebie, ale ... wiesz, że cię kocham. - przy ostatnim zdaniu uniósł jej głowę i uśmiechnął się do niej. - Kocham cię tak bardzo mocno i w ogóle ... Ale do chuja nie zasłaniaj minogdy więcej! - podniósł ją i posadził na kanapie.
- Debilu! Ja staram się być poważna, a ty co?! - zaśmiała się.
- A ja cię przesadzam, bo mi zasłaniasz! - wrzasnął śmiejąc się.
- Przesadzasz?! To co ja drzewo?!
- Taki w kurwe wielki gruby dąb. - odparł.
- Taa. Malutka brzoza, a nie. Wielkim dębem to możesz być ty. - pokazała mu język.
- Nie? Z kim ja mieszkam?! - zasłonił ręką twarz.
- Ej dobra, a teraz tak na serio... - Hayde spoważniała nieco. - Pamiętaj, że nie jestem twoją sprzątaczką .. Obiecałam ci, że ewentualnie, czasem mogę posprzątać i ugotować, a nie cały kurwa czas! Pamiętasz co ty mi obiecałeś?
- Że cię nie opuszczę, aż do śmierci? - zaśmiał się.
- Harry! - stuknęła go w ramię. Prawdą było, że Hayde nie potrafiła długo gniewać się na przyjaciela. Uśmiechnęła się.
- Dobra, dobra tylko mnie nie bij, bo cię podam do sądu. A wiesz jestem gwiazdą więc...
- Chyba gwiazdą porno! - zaśmiała się.
- Niee! Chociaż .. Z moim ciałem .. Kto wie. - poruszył seksownie brwiami i zaczął macać się po klatce piersiowej.
- Jesteś okropny! Kto by cię chciał?! - zaśmiała się.
- Ty jesteś pewna tego co mówisz? - skrzywił się.
- Z pewnością tak. - odpowiedziała dumnie uśmiechając się przy tym jak durna.
- To wiesz co? Spadaj! - założył rece na wysokości klatki piersiowej, udał obrażonego i poszedł. Hayde rozbiegła się do maksimum i wskoczyła niespodziewanie na Harryego. Chłopak w ostatniej chwili złapał ją za nogi. Harry odwrócił głowę w bok tak aby móc mniej-więcej patrzeć na twarzy przyjaciółki.
- Wiesz, że cię nie zostawię, nawet gdybyś mi kazał. - uśmiechnęła się i pocałowała go w policzek.
- Wiem głupolu. - zaśmiał się. - Dokąd księżniczko? - powiedział to tak poetycko, że Hayde myślała, że się rozpłynie.
- Do gwiazd mój książe, do gwiazd. - odparła. Harry zaniósł ją pod drzwi jej pokoju.
- No wysiadaj. Ciężka jesteś. Coś ci się przytyło księżniczko. - poklepał ją po brzuchu. Dziewczyna pokazała mu język.
- Dobra Mr. Najseksowniejszy, Najlepsza dupa w świecie idzie spać. - Hayde zaczęła się śmiać. podszedł do drzwi swojego pokoju, które były na drugim końcu korytarza.
- Pojebało! - nadal się śmiała.
- Hayde! - krzyknął do znikającej za drzwiami dziewczyny.
- Czego?! - wrzasnęła.
- Milej kurwa, bo się wrócę! Gdyby przyszedł Lou .. Obudź mnie, okeej?
- Dobra! - odkrzyknęła. Harry wszedł do swojego pokoju, rzucił na łóżko i momentalnie zasnął.
______________________________________
No cześć. Pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że w miarę się spodobał. Wiem, że nie ma w nim jeszcze konkretów, ale właśnie o to mi chodzi .. Aby akcja rozwijała się soim tępem.
Dziękuję za przeczytanie. < 33
CZYTASZ = KOMENTUJESZ . - tak dla przypomnienia.
Do zobaczenia w kolejnym rozdziale.
Love You. < 3333
- Oglądam! - wrzasnął pokazując na wielki plazmowy telewizor. Hayde jednak to nie ruszało. Była na niego tak wściekła, że nie rozbawił ją nawet wyraz twarzy Harryego.
- Harold Edward Styles ... - zaczęła.
- O kurwa, co ja znów zrobiłem? - westchnął siadając.
- Nie przerywaj mi! - krzyknęła. Harry rozstawił nogi szeroko i oparł łokcie o nie, ponownie westchnął przeciągle.
- Słuuucham.
- Co do chuja pana robią twoje skarpetki w moim pokoju pod moim łóżkiem? Do tego brudne, bo czuć je kurwa na kilometr? - rzuciła w niego zwiniętymi czarnymi skarpetami. On natomiast zwinnie je złapał lewą ręką. - Słucham? - dodała spokojnie.
- Eem .. No, bo .. Jak mi kradniesz brudne skarpety to już nie moja wina! - zaśmiał się.
- Harry! - sprowadziła go do porządku dziewczyna. - Nie było mnie jeden dzień, jeden kurwa jedyny dzień, a co zastałam w domu?! Brud, smród i ubóstwo! Wszędzie kurwa puszki, butelki, śmieci, no Harry! - zaczęła wykład. Harry jednak nie skupiał się na tym co mówi Hayde. Wbił wzrok w podłogę.
- I czy ty możesz mi wyjaśnić co ci chdzi po tym twoim durnym łbie?! - Harry spojrzał na dziewczynę. - Tylko imprezy z Louisem i resztą, prawda?! - wrzasnęła zanim on zdążył powiedzieć cokolwiek. - Nie mam już siły do ciebie człowieku! - Harry wstał i podszedł do dziewczyny.
- Hayde ... - przytulił ją. - Ja wiem. Jestem leniwy i nie doceniam ciebie, ale ... wiesz, że cię kocham. - przy ostatnim zdaniu uniósł jej głowę i uśmiechnął się do niej. - Kocham cię tak bardzo mocno i w ogóle ... Ale do chuja nie zasłaniaj minogdy więcej! - podniósł ją i posadził na kanapie.
- Debilu! Ja staram się być poważna, a ty co?! - zaśmiała się.
- A ja cię przesadzam, bo mi zasłaniasz! - wrzasnął śmiejąc się.
- Przesadzasz?! To co ja drzewo?!
- Taki w kurwe wielki gruby dąb. - odparł.
- Taa. Malutka brzoza, a nie. Wielkim dębem to możesz być ty. - pokazała mu język.
- Nie? Z kim ja mieszkam?! - zasłonił ręką twarz.
- Ej dobra, a teraz tak na serio... - Hayde spoważniała nieco. - Pamiętaj, że nie jestem twoją sprzątaczką .. Obiecałam ci, że ewentualnie, czasem mogę posprzątać i ugotować, a nie cały kurwa czas! Pamiętasz co ty mi obiecałeś?
- Że cię nie opuszczę, aż do śmierci? - zaśmiał się.
- Harry! - stuknęła go w ramię. Prawdą było, że Hayde nie potrafiła długo gniewać się na przyjaciela. Uśmiechnęła się.
- Dobra, dobra tylko mnie nie bij, bo cię podam do sądu. A wiesz jestem gwiazdą więc...
- Chyba gwiazdą porno! - zaśmiała się.
- Niee! Chociaż .. Z moim ciałem .. Kto wie. - poruszył seksownie brwiami i zaczął macać się po klatce piersiowej.
- Jesteś okropny! Kto by cię chciał?! - zaśmiała się.
- Ty jesteś pewna tego co mówisz? - skrzywił się.
- Z pewnością tak. - odpowiedziała dumnie uśmiechając się przy tym jak durna.
- To wiesz co? Spadaj! - założył rece na wysokości klatki piersiowej, udał obrażonego i poszedł. Hayde rozbiegła się do maksimum i wskoczyła niespodziewanie na Harryego. Chłopak w ostatniej chwili złapał ją za nogi. Harry odwrócił głowę w bok tak aby móc mniej-więcej patrzeć na twarzy przyjaciółki.
- Wiesz, że cię nie zostawię, nawet gdybyś mi kazał. - uśmiechnęła się i pocałowała go w policzek.
- Wiem głupolu. - zaśmiał się. - Dokąd księżniczko? - powiedział to tak poetycko, że Hayde myślała, że się rozpłynie.
- Do gwiazd mój książe, do gwiazd. - odparła. Harry zaniósł ją pod drzwi jej pokoju.
- No wysiadaj. Ciężka jesteś. Coś ci się przytyło księżniczko. - poklepał ją po brzuchu. Dziewczyna pokazała mu język.
- Dobra Mr. Najseksowniejszy, Najlepsza dupa w świecie idzie spać. - Hayde zaczęła się śmiać. podszedł do drzwi swojego pokoju, które były na drugim końcu korytarza.
- Pojebało! - nadal się śmiała.
- Hayde! - krzyknął do znikającej za drzwiami dziewczyny.
- Czego?! - wrzasnęła.
- Milej kurwa, bo się wrócę! Gdyby przyszedł Lou .. Obudź mnie, okeej?
- Dobra! - odkrzyknęła. Harry wszedł do swojego pokoju, rzucił na łóżko i momentalnie zasnął.
______________________________________
No cześć. Pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że w miarę się spodobał. Wiem, że nie ma w nim jeszcze konkretów, ale właśnie o to mi chodzi .. Aby akcja rozwijała się soim tępem.
Dziękuję za przeczytanie. < 33
CZYTASZ = KOMENTUJESZ . - tak dla przypomnienia.
Do zobaczenia w kolejnym rozdziale.
Love You. < 3333
#prolog.
Prolog postanowiłam napisać w formie kartek z pamiętnika Harryego.
Miłego czytania. xxx
Miłego czytania. xxx
*** Wiele się zmienia. Jednak uczucia pozostają takie same ***
Nie pisałem tu od długiego dość czasu. Ciągle tylko praca, nawet nie miewam czasu dla siebie, a co dopiero na wpisywanie czegokolwiek do pamiętnika.
Pewnie wielu pomyślałoby, że to głupie. Dziewietnastoletni facet piszący o wszystkim w jakimś durnym zeszycie. Dlatego też nikt o tym nie wie.
Kiedy musiałem się wyprowadzić od Louisa było mi ciężko. Sam w domu. Nie miałem do kogo odezwać się wieczorami, a już nie wspomnę o przytulaniu. Nie lubię być sam. Czuję się wtedy nieswojo. To takie dziwne uczucie. Od niedawna mieszka ze mną Hayde. Jest naprawdę wspaniała. Sprząta mi, gotuje, robi pranie. Niczym żona. Tyle, że Hayde jest moją przyjaciółką. Niczym więcej, w życiu prywatnym. Jednak przed światem fanów i mediów, musimy udawać, że jesteśmy razem. O dziwo ludzie nam wierzą. Nie mamy takich problemów jak w przypadku Lou i Eleanor. Fani wręcz uwielbiają nasz związek. Uwielbiają Hayde. Nawet Larry Shipper się przyzwyczaiły do jej obecności i nie mają do niej większch zarzutów. Oczywiście poza tym, że nie możemy się przez nią ujawnić. Ale przecież to nie wina Hayde czy Eleanor. One są 'naszymi dziewczynami' bo muszą, bo do tego zostały zatrudnione. Nie dlatego, że chcą utrudnić nam życie. Obie są naprawdę wspaniałe. Obie lubię. Chociaż nie. Eleanor - lubię, Hayde - kocham. Jest taka wyrozumiała i ciepła. Mogę z nią porozmawiać o wszystkim. Wiem, że czasem wydaje jej się, że jej nie szanuję czy ją olewam, ale tak nie jest. Po prostu .. Kiedy wracam z trasy jestem naprawdę zmęczony i nie mam siły nawet, żeby posprzątać cokolwiek. A kiedy zrobię imprezę .. Też nie mam siły. Hayde to rozumiała. Do czasu, aż zacząłem przegimać z wykorzystywaniem jej. Tak wiem przesadzam, ale ... Nie moja wina, że inaczej ne potrafię. Często Hayde myśli, że zapraszam pod jej nieobecność niewiadomo ile osób, ale prawda jest taka, że zazwyczaj jestem sam z Louisem.
Kocham Go.
Nie potrafię i nie chcę tego inaczej określić. Szaleję za nim od czasów X-FACTOR. On jest taką moją ostoją. Przystanią, kiedy jest mi źle. Zawsze mogę na niego liczyć. Jest jedynym człowiekiem na którym tak bardzo mi zależy i nie pozwolę sobie go stracić. Nie teraz. Ani nigdy. Zbyt dużo razem już przeszliśmy. Tyle wpadek, tyle kłótni z tymi wyżej, tyle błagań by pozwolili nam się ujawnić, które oczywiście szły na marne. Tyle tego wszystkiego. Nie zliczę już. Wiel tylko, że chcę go mieć. Bez względu czy ci wyżej nam na to pozwalają czy nie. Bez względu na to czy musimy udawać przed światem hetero. Obaj mamy już dosyć tych homofobów wyżej, jednak dla dobra zespołu, nie możemy im się sprzeciwić. Nie możemy tego zrobić Liamowi, Niallowi i Zaynowi. Nie możemy! Oni nam tak bardzo pomagają, wspierają nas. Wiele razy było tak, że musieli nas kryć. I tak też robili. W imię przyjaźni i One Direction. Są naprawdę kochani. Uwielbiam ich.
Chciałbym, żeby cała ta afera wokół nas (mnie i Louisa) ucichła, żeby ci wyżej, któregoś dnia przyszli do nas i powiedzieli " Dobra słuchajcie. Możecie się ujawnić. Eleanor i Hayde są już zwolnione, ale zróbcie to za 2 tygodnie" Na takie słowa cieszyłbym się jak małe dziecko.
Jeżeli nie chcą zrobić tego dla mnie .. Niech zrobią to dla Lou. Jemu jest jeszcze ciężej niż mi. Obwinia się o to, że przez niego wszyscy hejtują El. Ale to nie jego wina, ani moja .. Tylko tych wyżej. A Lou jest przecież taki delikatny, choć zgrywa twardego. Tylko przy mnie ujawnia swoją słabą stronę.
Kończę już, bo właśnie przyszedł mój ukochany. Nie chcę by widział ten pamiętnik. Nie chcę.
Dziś robimy party tylko dla siebie.
Ja i On. Nikogo więcej.
Hayde wraca jutro popołudniu.
Żegnam.
Pewnie wielu pomyślałoby, że to głupie. Dziewietnastoletni facet piszący o wszystkim w jakimś durnym zeszycie. Dlatego też nikt o tym nie wie.
Kiedy musiałem się wyprowadzić od Louisa było mi ciężko. Sam w domu. Nie miałem do kogo odezwać się wieczorami, a już nie wspomnę o przytulaniu. Nie lubię być sam. Czuję się wtedy nieswojo. To takie dziwne uczucie. Od niedawna mieszka ze mną Hayde. Jest naprawdę wspaniała. Sprząta mi, gotuje, robi pranie. Niczym żona. Tyle, że Hayde jest moją przyjaciółką. Niczym więcej, w życiu prywatnym. Jednak przed światem fanów i mediów, musimy udawać, że jesteśmy razem. O dziwo ludzie nam wierzą. Nie mamy takich problemów jak w przypadku Lou i Eleanor. Fani wręcz uwielbiają nasz związek. Uwielbiają Hayde. Nawet Larry Shipper się przyzwyczaiły do jej obecności i nie mają do niej większch zarzutów. Oczywiście poza tym, że nie możemy się przez nią ujawnić. Ale przecież to nie wina Hayde czy Eleanor. One są 'naszymi dziewczynami' bo muszą, bo do tego zostały zatrudnione. Nie dlatego, że chcą utrudnić nam życie. Obie są naprawdę wspaniałe. Obie lubię. Chociaż nie. Eleanor - lubię, Hayde - kocham. Jest taka wyrozumiała i ciepła. Mogę z nią porozmawiać o wszystkim. Wiem, że czasem wydaje jej się, że jej nie szanuję czy ją olewam, ale tak nie jest. Po prostu .. Kiedy wracam z trasy jestem naprawdę zmęczony i nie mam siły nawet, żeby posprzątać cokolwiek. A kiedy zrobię imprezę .. Też nie mam siły. Hayde to rozumiała. Do czasu, aż zacząłem przegimać z wykorzystywaniem jej. Tak wiem przesadzam, ale ... Nie moja wina, że inaczej ne potrafię. Często Hayde myśli, że zapraszam pod jej nieobecność niewiadomo ile osób, ale prawda jest taka, że zazwyczaj jestem sam z Louisem.
Kocham Go.
Nie potrafię i nie chcę tego inaczej określić. Szaleję za nim od czasów X-FACTOR. On jest taką moją ostoją. Przystanią, kiedy jest mi źle. Zawsze mogę na niego liczyć. Jest jedynym człowiekiem na którym tak bardzo mi zależy i nie pozwolę sobie go stracić. Nie teraz. Ani nigdy. Zbyt dużo razem już przeszliśmy. Tyle wpadek, tyle kłótni z tymi wyżej, tyle błagań by pozwolili nam się ujawnić, które oczywiście szły na marne. Tyle tego wszystkiego. Nie zliczę już. Wiel tylko, że chcę go mieć. Bez względu czy ci wyżej nam na to pozwalają czy nie. Bez względu na to czy musimy udawać przed światem hetero. Obaj mamy już dosyć tych homofobów wyżej, jednak dla dobra zespołu, nie możemy im się sprzeciwić. Nie możemy tego zrobić Liamowi, Niallowi i Zaynowi. Nie możemy! Oni nam tak bardzo pomagają, wspierają nas. Wiele razy było tak, że musieli nas kryć. I tak też robili. W imię przyjaźni i One Direction. Są naprawdę kochani. Uwielbiam ich.
Chciałbym, żeby cała ta afera wokół nas (mnie i Louisa) ucichła, żeby ci wyżej, któregoś dnia przyszli do nas i powiedzieli " Dobra słuchajcie. Możecie się ujawnić. Eleanor i Hayde są już zwolnione, ale zróbcie to za 2 tygodnie" Na takie słowa cieszyłbym się jak małe dziecko.
Jeżeli nie chcą zrobić tego dla mnie .. Niech zrobią to dla Lou. Jemu jest jeszcze ciężej niż mi. Obwinia się o to, że przez niego wszyscy hejtują El. Ale to nie jego wina, ani moja .. Tylko tych wyżej. A Lou jest przecież taki delikatny, choć zgrywa twardego. Tylko przy mnie ujawnia swoją słabą stronę.
Kończę już, bo właśnie przyszedł mój ukochany. Nie chcę by widział ten pamiętnik. Nie chcę.
Dziś robimy party tylko dla siebie.
Ja i On. Nikogo więcej.
Hayde wraca jutro popołudniu.
Żegnam.
Kocham Louisa Tomlinsona.
podpisano.
Harry Styles.
Jeszcze kilka słów od autorki.
Postanowiłam, że takie "kartki z pamiętnika" będą pojawiały się od czasu do czasu. Czasem jako rozdział, a czasem po prostu jako dodatek. Co Wy na to?
Oczywiście : CZYTASZ = KOMENTUJESZ. - ale jeżeli o to chodzi wszystko zamieszczone jest w "Od autorki".
Love You. xxxx
Postanowiłam, że takie "kartki z pamiętnika" będą pojawiały się od czasu do czasu. Czasem jako rozdział, a czasem po prostu jako dodatek. Co Wy na to?
Oczywiście : CZYTASZ = KOMENTUJESZ. - ale jeżeli o to chodzi wszystko zamieszczone jest w "Od autorki".
Love You. xxxx
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)