środa, 3 kwietnia 2013

#jeden.

- Haaaaaarry! - rozległ się po mieszkaniu złowieszczy krzyk dziewczyny, jednak chłopak leżący na kanapie w salonie nawet nie drgnął, lecz nadal oglądał durną komedię, która rozbawiała go do rozpuku. Niewysoka brunetka stanęła przed nim zasłaniając mu tym samym widok. Wzrok miała nieubłagalnie wściekły.
- Oglądam! - wrzasnął pokazując na wielki plazmowy telewizor. Hayde jednak to nie ruszało. Była na niego tak wściekła, że nie rozbawił ją nawet wyraz twarzy Harryego.
- Harold Edward Styles ... - zaczęła.
- O kurwa, co ja znów zrobiłem? - westchnął siadając.
- Nie przerywaj mi! - krzyknęła. Harry rozstawił nogi szeroko i oparł łokcie o nie, ponownie westchnął przeciągle.
- Słuuucham.
- Co do chuja pana robią twoje skarpetki w moim pokoju pod moim łóżkiem? Do tego brudne, bo czuć je kurwa na kilometr? - rzuciła w niego zwiniętymi czarnymi skarpetami. On natomiast zwinnie je złapał lewą ręką. - Słucham? - dodała spokojnie.
- Eem .. No, bo .. Jak mi kradniesz brudne skarpety to już nie moja wina! - zaśmiał się.
- Harry! - sprowadziła go do porządku dziewczyna. - Nie było mnie jeden dzień, jeden kurwa jedyny dzień, a co zastałam w domu?! Brud, smród i ubóstwo! Wszędzie kurwa puszki, butelki, śmieci, no Harry! - zaczęła wykład. Harry jednak nie skupiał się na tym co mówi Hayde. Wbił wzrok w podłogę.
- I czy ty możesz mi wyjaśnić co ci chdzi po tym twoim durnym łbie?! - Harry spojrzał na dziewczynę. - Tylko imprezy z Louisem i resztą, prawda?! - wrzasnęła zanim on zdążył powiedzieć cokolwiek. - Nie mam już siły do ciebie człowieku! - Harry wstał i podszedł do dziewczyny.
- Hayde ... - przytulił ją. - Ja wiem. Jestem leniwy i nie doceniam ciebie, ale ... wiesz, że cię kocham. - przy ostatnim zdaniu uniósł jej głowę i uśmiechnął się do niej. - Kocham cię tak bardzo mocno i w ogóle ... Ale do chuja nie zasłaniaj minogdy więcej! - podniósł ją i posadził na kanapie.
- Debilu! Ja staram się być poważna, a ty co?! - zaśmiała się.
- A ja cię przesadzam, bo mi zasłaniasz! - wrzasnął śmiejąc się.
- Przesadzasz?! To co ja drzewo?!
- Taki w kurwe wielki gruby dąb. - odparł.
- Taa. Malutka brzoza, a nie. Wielkim dębem to możesz być ty. - pokazała mu język.
- Nie? Z kim ja mieszkam?! - zasłonił ręką twarz.
- Ej dobra, a teraz tak na serio... - Hayde spoważniała nieco. - Pamiętaj, że nie jestem twoją sprzątaczką .. Obiecałam ci, że ewentualnie, czasem mogę posprzątać i ugotować, a nie cały kurwa czas! Pamiętasz co ty mi obiecałeś?
- Że cię nie opuszczę, aż do śmierci? - zaśmiał się.
- Harry! - stuknęła go w ramię. Prawdą było, że Hayde nie potrafiła długo gniewać się na przyjaciela. Uśmiechnęła się.
- Dobra, dobra tylko mnie nie bij, bo cię podam do sądu. A wiesz jestem gwiazdą więc...
- Chyba gwiazdą porno! - zaśmiała się.
- Niee! Chociaż .. Z moim ciałem .. Kto wie. - poruszył seksownie brwiami i zaczął macać się po klatce piersiowej.
- Jesteś okropny! Kto by cię chciał?! - zaśmiała się.
- Ty jesteś pewna tego co mówisz? - skrzywił się.
- Z pewnością tak. - odpowiedziała dumnie uśmiechając się przy tym jak durna.
- To wiesz co? Spadaj! - założył rece na wysokości klatki piersiowej, udał obrażonego i poszedł. Hayde rozbiegła się do maksimum i wskoczyła niespodziewanie na Harryego. Chłopak w ostatniej chwili złapał ją za nogi. Harry odwrócił głowę w bok tak aby móc mniej-więcej patrzeć na twarzy przyjaciółki.
- Wiesz, że cię nie zostawię, nawet gdybyś mi kazał. - uśmiechnęła się i pocałowała go w policzek.
- Wiem głupolu. - zaśmiał się. - Dokąd księżniczko? - powiedział to tak poetycko, że Hayde myślała, że się rozpłynie.
- Do gwiazd mój książe, do gwiazd. - odparła. Harry zaniósł ją pod drzwi jej pokoju.
- No wysiadaj. Ciężka jesteś. Coś ci się przytyło księżniczko. - poklepał ją po brzuchu. Dziewczyna pokazała mu język.
- Dobra Mr. Najseksowniejszy, Najlepsza dupa w świecie idzie spać. - Hayde zaczęła się śmiać. podszedł do drzwi swojego pokoju,  które były na drugim końcu korytarza.
- Pojebało! - nadal się śmiała.
 - Hayde! - krzyknął do znikającej za drzwiami dziewczyny.
- Czego?! - wrzasnęła.
- Milej kurwa, bo się wrócę! Gdyby przyszedł Lou .. Obudź mnie, okeej?
- Dobra! - odkrzyknęła. Harry wszedł do swojego pokoju, rzucił na łóżko i momentalnie zasnął.

______________________________________

No cześć. Pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że w miarę się spodobał. Wiem, że nie ma w nim jeszcze konkretów, ale właśnie o to mi chodzi .. Aby akcja rozwijała się soim tępem.
Dziękuję za przeczytanie. < 33
CZYTASZ = KOMENTUJESZ . - tak dla przypomnienia.
Do zobaczenia w kolejnym rozdziale.
Love You. < 3333

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz